środa, 14 sierpnia 2013

Prolog


Fale szumiały łagodnie w oddali. Gdyby nie one wokół panowała by nieskazitelna cisza, która wwiercałaby się w uszy dwóch osób, które siedziały na plaży i podziwiały właśnie zachód słońca. Już prawie całkowicie znajdowało się za horyzontem, a te dwie postacie siedziały przytulone do siebie. Ciemnowłosy chłopak obejmował dziewczynę od tyłu kolanami. Nie był to jednak uścisk, którymi obdarowuje siebie dwójka zakochanych w sobie osób. W ich wykonaniu było to coś w rodzaju relacji czysto przyjacielskich.
Mogli mieć około szesnastu lat. Chłopak okręcał sobie rude loki dziewczyny wokół swego palca. A ona tylko się śmiała opierając się o jego klatkę piersiową.
-Piękny widok, prawda Severusie?- spytała cicho biorąc w rękę garść piasku, a następnie rozsuwając palce, aby ten mógł spaść powrotem na swoje miejsce.
-Przepiękny, Lily- powiedział. Wydawać by się jednak mogło, że nie miał na myśli tego samego co ona. Dziewczyna miała z pewnością na myśli słońce, które coraz bardziej znikało i zostawiało teraz tylko nikłe czerwone promyki na niebie. Severusowi natomiast chodziło o piękność zupełnie innego widoku. Miał na myśli ją, Lily. A przede wszystkim jej cudowne, błyszczące w mroku, zielone oczy.
-Chciałabym tu zostać na zawsze- zaśmiała się pod nosem, biorąc w garść kolejną porcję piasku.
-Nie powiesz mi chyba, że nie chcesz wracać do Hogwartu?- powiedział cicho do jej ucha.
-Jasne, że chcę! Tylko… Popatrz na to wszystko. Jak tu pięknie. Cieszę się, że tu z tobą przyjechałam na wakacje. Jest mi strasznie smutno na myśl, że za parę dni musimy wrócić- powiedziała z żalem w głosie.
Severus oparł brodę na jej głowie. Westchnął.
-Masz rację… Ostatnie dwa miesiące były cudowne. Jednak… Sama pomyśl. Wreszcie wrócimy do Hogwartu. Będziemy mogli czarować. A co najlepsze! Będziemy mieli dużo okazji do poznęcania się na tym obrzydliwym Potterze. Parę uroków i tym podobnych rzeczy i już mu nie będzie do śmiechu…
Lily poderwała się jak oparzona.
-Severus! Obiecałeś mi coś! Powiedziałeś, że nie będziesz z nim zaczynał. A poza tym… Jak na razie to Huncwoci dają nam w kość. A właściwie to tobie.
Zabolały go te słowa. Nie dał jednak tego po sobie poznać.
-Lily, przecież tylko żartowałem. Nigdy nie składam obietnic, nie dotrzymując ich. Znam potęgę słowa. I… Nie nazywaj ich… Huncwotami… Nazywają tak siebie jakby myśleli, że są potężni, a tak naprawdę są bandą błaznów. Chodź tu… Usiądź przy mnie…
Dziewczyna ponownie usiadła. Tym razem obok niego. Założyła nogę na nogę i spuściła wzrok. Jej puszyste włosy prawie całkowicie przysłoniły jej twarz. Severus mógł teraz jedynie ujrzeć jej zielone oko, które świeciło w ciemności. Te oczy kochał w niej najbardziej. Poznałby je wśród miliona innych oczu. Były wyjątkowe. Unikatowe. Tylko ona miała te duże, kocie oczy.
-Sev…- zaczęła ledwo dosłyszalnym tonem z pełną powagą- Obiecasz mi coś?
-Wszystko- powiedział nawet nie zastanawiając się, o co może jej chodzić. Był w stanie zapewnić i zrobić dla niej wszystko.
Nachyliła się. Poczuł zapach jej kwiatowych perfum… Wyszeptała mu do ucha:
-Obiecaj mi, że zawsze pozostaniemy przyjaciółmi. Cokolwiek by się nie stało. Że zawsze będziemy mogli na sobie polegać…
-Przecież wiesz, że ja…
-Po prostu obiecaj- przerwała mu.
-Obiecuję, Lily…
-Always?*
-Always…
Uśmiechnęła się. Lecz czy on mógłby jej tego nie obiecać. Po pierwsze sam tego pragnął, a po drugie patrząc jej w oczy nie mógł postąpić inaczej…
-Wiesz, że przed chwilą powiedziałeś, że nigdy nie składasz obietnic nie dotrzymując ich?
-Tak, wiem…
-A więc nie wymigasz się od tego- zaśmiała się.
-Nawet bym nie śmiał- powiedział wyciągając rękę i odgarniając jej włosy za ucho. Tak aby mógł także ujrzeć jej drugie, zielone oko.
Lily wstała szybko i zaczęła uciekać w stronę morza:
-Nie dogonisz mnie!- krzyknęła radośnie.
-Jesteś tego, aby taka pewna?- odpowiedział już za nią mknąc.
Po chwili razem już śmiali się wniebogłosy pływając radośnie w morzu i ochlapując się wzajemnie. Nie obchodziło ich nawet to, że są w ubraniach. Chcieli aby ta chwila trwała wiecznie.
Tymczasem słońce całkowicie znikło za linią horyzontu…

______________________

*Mam tu kawałeczek miejsca, więc napiszę to parę informacji objaśniających :)
Po pierwsze słówko "Always". Jak większość Potterhead wie słowo to pojawia się w angielskiej wersji Harry'ego Pottera, kiedy to Dumbledore się pyta Severusa: "After all this time", a Severus odpowiada wteyd "Always".
Jest to mój ulubiony cytat z HP, więc słówko "Always" będzie się często pojawiało. Dla tych co nie wiedzą oznacza ono "Zawsze". :P
Jeśli chcecie mnie poznać bliżej to zachęcam do odwiedzenia zakładki "O mnie", gdzie myślę, że troszkę (hahaha) się rozpisałam :)
Zapraszam do Księgi Gości, jeśli Wam się podobało.
A Spamownik jest dla tych, którzy się nudzą...
Tak więc czekajcie na nowy rozdział. Powinien się wkrótce pojawić :)
Pozdrawiam
~Gutta Bad

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz